Book: Pieśń świętojańska o Sobótce



Jan Kochanowski

Pieśń świętojańska o Sobótce[1][2]

Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Nowoczesna Polska.

Gdy słońce Raka zagrzewa[3],

A słowik więcej nie śpiewa,

Sobótkę, jako czas niesie[4],

Zapalono w Czarnym Lesie.

Tam goście, tam i domowi

Sypali sie ku ogniowi;

Bąki[5]zaraz troje grały,

A sady sie sprzeciwiały[6].

Siedli wszyscy na murawie,

Potym wstało sześć par prawie[7]

Dziewek jednako ubranych

I belicą[8]przepasanych.

Wszytki śpiewać nauczone,

W tańcu także niezganione[9];

Więc koleją zaczynały,

A pierwszej tak począć dały.

Panna I

Siostry, ogień napalono

I placu nam postąpiono[10];

Czemu sobie rąk nie damy,

A społem nie zaśpiewamy?

Piękna nocy, życz pogody,

Broń wiatrów i nagłej wody.

Dziś przyszedł czas, że na dworze

Mamy czekać ranej zorze.

Tak to matki nam podały,

Samy także z drugich miały,

Że na dzień świętego Jana

Zawżdy Sobótka palana.

Dzieci, rady mej słuchajcie,

Ojcowski rząd[11]zachowajcie:

Święto niechaj świętem będzie,

Tak bywało przedtym wszędzie.

Święta przedtym ludzie czcili,

A przedsię wszytko zrobili;

A ziemia hojnie rodziła,

Bo pobożność Bogu miła.

Dziś bez przestanku pracujem

I dniom świętym nie folgujem[12];

Więc też tylko zarabiamy[13],

Ale przedsię nic nie mamy.

Albo nas grady porażą,

Albo zbytnie ciepła każą[14];

Co rok słabsze urodzaje,

A zła drogość za tym wstaje[15].

Pracuj we dnie, pracuj w nocy,

Prózno bez Pańskiej pomocy;

Boga, dzieci, Boga trzeba,

Kto chce syt być swego chleba.

Na Tego my wszytko włóżmy,

A z sobą sami nie trwóżmy;

Wrócąć sie i dobre lata,

Jeszczeć nie tu[16]koniec świata.

A teraz ten wieczór sławny[17]

Święćmy jako zwyczaj dawny:

Niecąc ognie do świtania,

Nie bez pieśni, nie bez grania.

Panna II

To moja nawiętsza wada,

Że tańcuję barzo rada;

Powiedzcież mi, me sąsiady,

Jest tu która bez tej wady?

Wszytki mi sie uśmiechacie,

Podobno ze mną trzymacie;

Postępujmyż tedy krokiem,

Aleć nie masz jako skokiem.

Skokiem taniec nasnadniejszy[18],

A tym jeszcze pochopniejszy[19],

Kiedy w bęben przybijają:

Samy nogi prawie[20]drgają.

Teraz masz czas, umiesz li co,

Mój nadobny bębennico:

Wszytka tu wieś siedzi wkoło,

A w pośrzodku samo czoło[21].

Żeby też tu ta nie była,

Która twemu sercu miła;

Każesz li, wierzyć będziemy,

Aleć insze rozumiemy[22].

Pomóż oto dobrej rzeczy,

A nasz taniec miej na pieczy;

Owa[23]najdziesz i w tym rzędzie,

Coć za wszytki płatna będzie[24].

Ja sie nie umiem frasować,

Toż radzę drugim zachować;

Bo w trosce człowiek zgrzybieje

Pierwej, niż sie sam spodzieje.

Ale gdzie dobra myśl płuży[25],

Tam i zdrowie lepiej służy;

A choć drugi zajdzie w lata,

I tak on ujdzie za swata[26].

Za mną, za mną, piękne koło,

Opiewając[27]mi wesoło!

A ty sie czuj[28], czyja kolej,

Nie masz li mię wydać[29]wolej.

Panna III

Za mną, za mną, piękne koło,

Opiewając mi wesoło!

Czuję się, że moja kolej,

A ja nie mam wydać wolej.

Sam ze wszytkiego stworzenia

Człowiek ma śmiech z przyrodzenia[30];

Inszy wszelaki źwierz niemy

Nie śmieje sie, jako chcemy.

Nie ma w swym szaleństwie miary,

Kto gardzi Pańskiemi dary;

A bodaj miał płakać siła,

Komu dobra myśl niemiła.

Śmiejmy sie! Czy nie masz czemu?

Śmiejmy sie przynamniej temu,

Że, nie mówiąc nic trefnego[31],

Chcę po was śmiechu śmiesznego.

Wystąp ty, coś ciągnął kota[32],

A puść sie na chwilę płota[33].

Uchowa cię dziś Bóg szkody,

Bo tu opodal[34]do wody.

Ciągnie go drugi na suszy[35],

Tobie trzeba aż po uszy.

Nieboże mój, kto cię zbłaźnił[36],

Żeś tak srogie źwierzę draźnił?

Nie znasz ludzi, co przed kotem

Pierzchają nawiętszym błotem?

A na jego głos straszliwy

Ledwe drugi będzie żywy.

Głaszcz na nim, jako chcesz, skórę,

On przedsię ogonem wzgórę.

Zły z nim pokój, gorsza zwada;

Jeszcze i dziś strach sąsiada[37].

Czasem też i z dachu spadnie,

A przedsię na nogi padnie;

I chłop foremniejszy[38]bywa,

Gdzie kot we łbie przemieszkiwa[39].

A to jako w nim szacować,

Że umie i praktykować[40]?

A to tak wieszcza[41]bestyja,

Że sie zawżdy na deszcz myja[42].

Więc[43]łowiec niepospolity

A w swych sprawach dziwnie skryty;

K temu rzadko usnie w nocy,

Ale ufa zawżdy mocy.

Kocie, wszytko to do czasu,

Strzeż wilka wyszczekać z lasu[44];

A może być i w tym stadzie[45],

Co już myśli o zakładzie[46].

Panna IV

Komum ja kwiateczki rwała,

A ten wianek gotowała?

Tobie, miły, nie inszemu,

Któryś sam mił sercu memu.

Włóż na piękną głowę twoję

Tę rozkwitłą pracą moję;

A mnie samę na sercu miej,

Toż i o mnie sam rozumiej.

Żadna chwila ta nie była,

Żebych cię z myśli spuściła;

I sen mię prace nie zbawi[47],

Spię, a myślę, by na jawi.

Tę nadzieję mam o tobie,

Że mię też masz za co[48]sobie

Ani wzgardzisz chucią[49]moją,

Ale mi ją oddasz swoją.

Tego zataić nie mogę,

Co mi w sercu czyni trwogę:

Wszytki tu wzrok ostry mają

I co piękne, dobrze znają.

Prze Bóg, siostry, o to proszę,

Niech tej krzywdy nie odnoszę,

By mię która w to tknąć miała,

O com sie ja utroskała.

O wszelaką inszą szkodę

Łacno przyzwolę na zgodę,

Ale kto mię w miłość ruszy,

Wiecznie będzie krzyw mej duszy[50]!

Panna V

Zwierzęć sie, gromado moja,

Nie mam przed Szymkiem pokoja:

Za trzewik mi zastępuje[51],

A powiada, że miłuje.

Szymku, by to prawda była,

Dobrze bych Bogu służyła;

Ale ty rad z ludzi szydzisz,

Zwłaszcza gdy prostaka[52]widzisz.

Tobie to wolno samemu,

Ale, wierę[53], nie inszemu;

Bo ty z tym nadobnie umiesz,

A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.

I któraż by nie szła rada

Za tak gładkiego sąsiada?

Podajże jej kęs nadzieje,

Alić sie już moja[54]śmieje.

I samam tak głupią była,

Żem ci też kiedy wierzyła;

Dziś już nic i pókim żywa,

Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.

Ze mną sobie rzecz najdujesz[55],

Drugiej nogę przystępujesz[56];

Odpuść mi, silnyś[57]przechyra[58],

A ja z takim nie mam mira[59].

Nie sprawujże sie przez miarę[60],

Boć zaś ludzie dadzą wiarę;

A mało sobie poprawisz,

Że mię w nieprawdzie zostawisz[61].

Panna VI

Gorące dni nastawają,

Suche role sie padają[62];

Polny świercz, co głosu zstaje,

Gwałtownemu słońcu łaje.

Już mdłe[63]bydło szuka cienia

I ciekącego strumienia,

I pasterze, chodząc za niem,

Budzą lasy swoim graniem.

Żyto sie w polu dostawa[64]

I swoją barwą znać dawa,

Iż już niedaleko żniwo,

Miej sie do sierpa co żywo[65]!

Sierpa trzeba oziminie,

Kosa sie zejdzie[66]jarzynie[67];

A wy, młodszy, noście snopy,

Drudzy układajcie w kopy.

Gospodarzu nasz wybrany[68],

Ty masz mieć więniec kłosiany,

Gdy w ostatek zboża zatnie

Krzywa kosa już ostatnie[69].

A kiedy z pola zbierzemy,

Tam[70]dopiero odpoczniemy,

Dołożywszy z wierzchem broga[71];

Już więc, dzieci, jedno Boga[72]!

W ten czas, gościu, bywaj u mnie,

Kiedy wszystko najdziesz w gumnie[73];

A jesli ty rad odkładasz[74],

Mnie do siebie drogę zadasz[75].

Panna VII

Prózno cię patrzam w tym kole:

Twoja, miły, rozkosz pole[76];

A raczej źwierz leśny bijesz,

Niż tańcujesz albo pijesz.

Ja też, bym nabarziej chciała,

Trudno bym sie zdobyć miała

Na lepszą myśl[77], bo po tobie

Serce zawżdy teskni sobie.

Wolałabym też tym czasem[78]

Gdziekolwiek pod gęstym lasem

Użyć z tobą towarzystwa,

Pomogę ja i myślistwa[79].

Czego miłość nie przywyknie?

Już ja trafię[80], gdy pies krzyknie,

Gdzie zajeżdżać zającowi

Mając charty pogotowi[81].

A kiedy rzucisz sieć długą,

Jeslić sie swoją posługą

Ni nacz więcej nie przygodzę[82],

Niech za tobą smycz psów[83]wodzę.

Żadna gęstwa, żadne głogi

Nie przekażą[84]mojej drogi;

Tak lato jako śrzeżogę[85]

Przy tobie ja wytrwać mogę.

Albo, mój myśliwcze, tedy

Pokwap sie do domu kiedy;

Albo mnie ciężko nie będzie

Ciebie naszladować[86]wszędzie!

Panna VIII

Pracowite woły moje,

Przy tym lesie chłodne zdroje

I łąka nieprzepasiona[87],

Kosą nigdy nie sieczona.

Tu wasza dziś pasza będzie;

A ja, mając oko wszędzie,

Będę nad wami siedziała

I tym czasem kwiatki rwała.

Kwiatki barwy rozmaitej,

Które na łubce[88]obszytej

Usadzę w nadobne koło

I włożę na swoje czoło.

Tak dziewka, jako młodzieniec,

Nie proś mię nikt o mój wieniec;

Samam go swą ręką wiła,

Sama go będę nosiła.

Dałam wczora taki drugi,

Będzie mi go żal czas długi;

Bo mię zaraz pobrać[89]dano,

Czego mi czynić nie miano.

Pracowite woły moje,

Wam płyną te chłodne zdroje;

Wam kwitnie łąka zielona,

Kosą nigdy nie sieczona.

Panna IX[90]

Ja śpiewam, a żal zakryty

Mnoży[91]we mnie płacz obfity.

Śpiewa więzień okowany,

Tając na czas[92]wnętrznej rany.

Śpiewa żeglarz, w cudze strony

Nagłym wiatrem zaniesiony;

I oracz ubogi śpiewa,

Choć od pracej aż omdlewa.

Śpiewa słowik na topoli,

A w sercu go przedsię boli

Dawna krzywda; mocny Boże,

Iż z człowieka ptak być może.

Nadobnać to dziewka była,

Póki między ludźmi żyła;

Toż niebodze zawadziło[93],

Bo każdemu piękne miło.

Zły a niewierny pohańcze[94],

Zbójca własny, nie posłańcze;

Miawszy odnieść siostrę żenie

Zawiodłeś ją w leśne cienie.

Próznoś jej język urzynał,

Bo wszytko, coś z nią poczynał,

Krwią na rąbku wypisała

I smutnej siestrze posłała.

Nie wymyślaj przyczyn sobie[95],

Pewnać już sprawa o tobie;

Nie składaj nic na źwierz chciwy,

Umysł twój krzyw niecnotliwy.

«Siadaj za stół, jesliś głodzien,

Nakarmię cię, czegoś godzien»;

Już ci żona warzy syna,

Nieprzejednanać to wina[96].

Nie wiesz, królu, nie wiesz, jaki

Obiad i co za przysmaki

Na twym stole; ach, łakomy,

Swe ciało jesz, niewiadomy[97].

A gdy go tak uraczono,

Głowę na wet[98]przyniesiono;

Temu czasza z rąk wypadła,

Język zmilknął, a twarz zbladła.

A żona powstawszy z ławy:

«Coć sie zdadzą te potrawy?

To za twą niecnotę tobie,

Zdrajca mój, synowski grobie!»

Porwie sie mąż ku niej zatym,

Alić nasz dudkiem czubatym;

Sama sie w jaskółkę wdała[99],

Oknem, łając[100], poleciała.

A ona niewinna córa

Obrosła w słowicze pióra

I dziś wdzięcznym głosem cieszy,

Kto sie kolwiek w drogę śpieszy.

Chwała Bogu, że te kraje

Niosą insze obyczaje,

Ani w Polszcze jako żywy[101]

Zjawiły sie takie dziwy.

Jednak ja mam, co mię boli[102];

A by dziś nie ludziom k woli,

Co śpiewam, płakać bych miała[103],

Acz me pieśni płacz bez mała.

Panna X

Owa[104]u ciebie, mój miły,

Me prośby ważne nie były;

Próznom ja łzy wylewała

I żałosnie narzekała,

Przedsięś ty w swą drogę jechał,

A mnieś, nieszczęsnej, zaniechał[105]

W ciężkim żalu, w którym muszę

Wiecznie trapić moję duszę.

Bodaj wszytkich mąk skosztował,

Kto naprzód wojsko szykował

I wynalazł swoją głową

Strzelbę srogą piorunową.

Jakie ludzkie głupie sprawy

Szukać śmierci przez bój krwawy;

A ona i tak człowieczy

Upad ma na dobrej pieczy[106].

Przynamniej by mi w potrzebie

Wolno stanąć wedla ciebie,

Przywykłabych i ja zbroi;

Bodaj przepadł, kto sie boi.

Jednak ty tak chciej być śmiałym,

Jakoby[107]sie wrócił całym;

A nie daj umrzeć mnie, smutnej,

W płaczu i w trosce okrutnej.

A wiarę, coś mi ślubował,

Pomni, abyś przy tym chował.

Tę mi przynieś a sam siebie;

Dalej nie chcę nic[108]od ciebie.

Panna XI

Skrzypku, by w tej pięknej rocie[109]

Usłyszeć co o Dorocie,

Weźmi gęśle[110], jakoć miła[111],

A zagraj nie myśląc siła[112].

«Nieprzepłacona[113]Doroto,

Co między pieniędzmi złoto,

Co miesiąc[114]między gwiazdami,

Toś ty jest miedzy dziewkami.

Twoja kosa[115]rozczosana

Jako brzoza przyodziana;

Twarz jako kwiatki mieszane,

Lelijowe i różane.

Nos jako sznur upleciony,

Czoło jak marmór gładzony;

Brwi wyniosłe i czarnawe,

A oczy dwa węgla prawe[116].

Usta twoje koralowe,

A zęby szczere[117]perłowe;

Szyja pełna, okazała,

Piersi jawne[118], ręka biała.

Serce mi zakwitnie prawie

Przy twej przyjemnej rozprawie[119];

A kiedy cię pocałuję,

Trzy dni w gębie[120]cukier czuję.

W tańcuś jak jedna bogini[121],

A co cię skutniejszą[122]czyni:

Nie masz w tobie nic hardości,

Co więc rzadko przy gładkości[123].

Tymeś ludziom wszytkim miła

I mnieś wiecznie zniewoliła;

Przeto cię me głośne stróny[124]

Będą sławić na wsze strony.

Panna XII

Wsi spokojna, wsi wesoła,

Który głos twej chwale zdoła[125]?

Kto twe wczasy[126], kto pożytki

Może wspomnieć za raz[127]wszytki?

Człowiek w twej pieczy uczciwie

Bez wszelakiej lichwy żywie;

Pobożne jego staranie

I bezpieczne[128]nabywanie.

Inszy sie ciągną przy dworze

Albo żeglują przez morze

Gdzie człowieka wicher pędzi,

A śmierć bliżej niż na piędzi[129].

Najdziesz, kto w płat języka dawa[130],

A radę na funt[131]przedawa;

Krwią drudzy zysk oblewają,

Gardła na to odważają.

Oracz pługiem zarznie w zięmię;

Stąd i siebie, i swe plemię,

Stąd roczną czeladź[132]i wszytek

Opatruje swój dobytek.

Jemu sady obradzają,

Jemu pszczoły miód dawają;

Nań przychodzi z owiec wełna

I zagroda jagniąt pełna.

On łąki, on pola kosi,

A do gumna wszytko nosi.

Skoro też siew odprawiemy,

Komin wkoło obsiędziemy.

Tam już pieśni rozmaite,

Tam będą gadki pokryte[133],

Tam trefne plęsy[134]z ukłony,

Tam i cenar, tam i goniony[135].

A gospodarz wziąwszy siatkę,

Idzie mrokiem na usadkę[136]

Albo sidła stawia w lesie;

Jednak zawżdy co przyniesie.

W rzece ma gęste więcierze[137],

Czasem wędą ryby bierze;

A rozliczni ptacy wkoło

Ozywają sie wesoło.

Stada igrają przy wodzie,

A sam pasterz, siedząc w chłodzie,

Gra w piszczałkę proste pieśni;

A faunowie skaczą leśni[138].

Zatym[139]sprzętna[140]gospodyni

O wieczerzej pilność czyni,

Mając doma ten dostatek,

Że sie obejdzie bez jatek[141].

Ona sama bydło liczy,

Kiedy, z pola idąc, ryczy,

Ona i spuszczać[142]pomoże;

Męża wzmaga[143], jako może.

A niedorośli wnukowie,

Chyląc sie ku starszej głowie,

Wykną przestawać na male[144],

Wstyd i cnotę chować w cale[145].

Dzień tu[146], ale jasne zorze

Zapadłyby znowu w morze,

Niżby mój głos wyrzeki wszytki

Wieśne[147]wczasy i pożytki.



Pieśń świętojańska o Sobótce — Sobótka to palone w wigilię św. Jana ognisko, któremu towarzyszyły tańce i śpiewy dziewcząt; obrzęd ma tradycję jeszcze pogańską.

W przypisach gwiazdką oznaczono wyrazy, które są używane do dziś, ale których znaczenie w utworze jest odmienne od znaczenia obecnego.

słońce Raka zagrzewa — jest w znaku Raka (od 22 czerwca).

jako czas niesie — jak czas nakazuje.

bąki — dudy, piszczałki.

sprzeciwiać — tu: odpowiadać śpiewem, graniem (echem).

prawie (daw.) — jak należy, w komplecie.

belica — bylica, ziele, któremu przypisywano moce magiczne.

niezganiony — nienaganny.

placu (…) postąpiono — użyczono miejsca.

ojcowski rząd — tradycyjny porządek.

dniom (…) nie folgujem — nie mamy względu na dni.

zarabiać* — tu: pracować na roli.

każą — niszczą (por. skażenie).

wstaje — powstaje.

nie tu — nie teraz.

sławny — uroczysty.

nasnadniejszy (starop.) — najłatwiejszy.

pochopniejszy — tu: bardziej skoczny.

prawie (daw.) — tu: całkiem.

czoło — tu: starszyzna (por. naczelnik).

insze rozumiemy — myślimy co innego.

owa (starop.) — może.

Coć za wszytki płatna będzie — która ci wynagrodzi za wszystkie.

płużyć — panować; sprzyjać.

swat — tu: zalotnik.

opiewać — śpiewać.

sie czuj — uważaj.

mię wydać — dorównać mi.

z przyrodzenia — z natury.

trefny (starop.) — dowcipny (por. trefniś: błazen).

ciągnąć kota — otrzymać nauczkę (zabawa polegała na tym, że delikwent był przywiązywany do liny, drugi koniec liny ciągnął kot, ale też inicjatorzy zabawy, którzy przeciągali nieszczęśnika przez błoto czy rzekę).

puść sie (…) płota — nie chowaj się za płotem ze wstydu.

opodal — daleko (por. dzisiejsze: nieopodal).

na suszy — na lądzie (czyli nie po wodzie lub błocie).

zbłaźnił — ośmieszył.

strach sąsiada — strach przed sąsiadem (kotem).

foremniejszy — dowcipniejszy.

Gdzie kot we łbie przemieszkiwa — zwrot przysłowiowy: gdy ktoś jest niespełna rozumu.

praktykować — tu: wróżyć.

wieszczy — wieszczący, przepowiadający przyszłość.

sie zawżdy na deszcz myja — zob. przysłowie: „Kot się myje, będzie deszcz”.

więc (starop.) — a dalej, następnie.

Strzeż (…) wyszczekać — uważaj, żebyś nie wywołał.

w tym stadzie — w tym zgromadzeniu (odnosi się do ludzi).

o zakładzie — o nagrodzie lub o wciągnięciu kogoś w zabawę w ciągnięcie kota.

nie zbawi — nie pozbawi (w domyśle: bo śni mi się, że wiję wianek).

masz za co (starop.) — nie lekceważysz.

chuć — tu: miłość, uczucie.

krzyw mej duszy — winien przede mną.

Za trzewik mi zastępuje — umizga się do mnie (następuje na nogę w tańcu).

prostak — człowiek naiwny.

wierę (starop.) — naprawdę.

moja — tu: ta panna,o której mówię.

rzecz najdujesz — prowadzisz rozmowę.

Drugiej nogę przystępujesz — umizgasz się do innej.

silny (starop.) — wielki.

przechyra (daw.) — przechera, człowiek przebiegły, krętacz.

mir (starop.; tu forma D. lp: mira) — pokój, przymierze.

Nie sprawujże sie przez miarę — nie usprawiedliwiaj się zbytnio.

Że mię w nieprawdzie zostawisz — że mnie przedstawisz jako kłamczynię.

sie padają — pękają.

mdłe (daw.) — słabe, zmęczone.

sie (…) dostawa — dojrzewa.

co żywo (daw.) — wszyscy żywi (por. kto żyw).

sie zejdzie — nada się.

jarzyna — jare (siane na wiosnę) zboże.

wybrany (daw.) — wyborny, najlepszy.

ostatnie (daw.) — ostatni raz.

tam — tu: wtedy.

bróg (tu forma B. lp: broga) — pomieszczenie na zboże składające się z czterech słupów i ruchomego dachu.

jedno Boga — pozostaje nam już tylko chwalić Boga.

gumno (daw.) — budynek, w którym składa się zboże przed młóceniem.

odkładasz — w domyśle: odkładasz wizytę.

Mnie do siebie drogę zadasz — zmusisz mnie, bym to ja cię odwiedził.

pole — tu: polowanie.

lepsza myśl — lepszy humor.

tym czasem — teraz.

Pomogę ja i myślistwa — włączę się do polowania.

trafić — tu: potrafić.

pogotowi (starop.) — w pogotowiu.

Ni nacz więcej nie przygodzę (starop.) — na nic więcej się nie przydam.

smycz psów — para chartów.

przekażą — przerwą.

śrzeżoga — szron, mróz.

naszladować — iść w ślady.

łąka nieprzepasiona — łąka nie do wypasienia.

łubka — kawałek kory.

pobrać — złupić, obedrzeć.

Panna IX — w tej części opowiedziana została w formie ludowej ballady historia mitologiczna zaczerpnięta z Metamorfoz Owidiusza, ks. VI: Tereus, mąż Prokne, zakochał się w jej siostrze Filomeli, uwiódł ją i uciął jej język, by nikomu tego nie zdradziła. Filomela wyhaftowała swą opowieść na płótnie i w ten sposób poinformowała o niej Prokne, która zemściła się na mężu zabijając ich syna, Itysa i podając jego ugotowane ciało do zjedzenia nieświadomemu niczego Tereusowi. Potem obie siostry uciekły, a gdy dopadł je Tereus, który odkrył, co się stało, one poprosiły bogów o ratunek i zostały zamienione w ptaki: Prokne w słowika, a Filomela w jaskółkę.

mnożyć — tu: wzbudzać lub powiększać.

na czas (starop.) — na pewien czas, na chwilę, tymczasowo.

zawadzić — tu: przynieść szkodę (por. zawada: przeszkoda).

pohaniec (tu forma W. lp: pohańcze) — poganin, barbarzyńca.

Nie wymyślaj przyczyn sobie — mowa o przyczynach (pretekstach), dla których Tereus przybył bez Filomeli.

nieprzejednana (…) wina — niemożliwa do odpokutowania.

niewiadomy — nieświadomy (ten, który nie wie).

na wet — na zakończenie posiłku.

wdać się w coś — tu: zamienić się.

łajać (daw.) — złorzeczyć.

jako żywy (starop.) — nigdy; nigdy swoim w życiu.

ja mam, co mię boli — jest coś, co mnie boli.

A by dziś nie ludziom k woli,/ Co śpiewam, płakać bych miała — A gdyby nie to, że śpiewam dla ludzi, powinnam płakać, a nie śpiewać.

owa (starop.) — tak więc; otóż.

zaniechać — porzucić.

ona (…) człowieczy / Upad ma na dobrej pieczy — śmierć ma upadek ludzki na względzie.

jakoby — byś.

Dalej (…) nic — nic więcej.

rota (starop.; tu forma Ms. lp: rocie) — koło, gromada.

gęśle — polski instrument ludowy, rodzaj prymitywnych skrzypiec.

jakoć miła (starop.) — tak, jak to lubisz.

siła (starop.) — dużo, wiele.

nieprzepłacony (starop.) — nieoceniony, bezcenny.

miesiąc (daw.) — księżyc.

kosa (daw.) — długie, splecione włosy; warkocz.

prawy (starop.) — prawdziwy.

szczery — prawdziwy.

jawny (jaw.) — wydatny.

rozprawa (starop.) — rozmowa.

w gębie (starop.) — w ustach („gęba” nie ma w języku szesnastowiecznym znaczenia pejoratywnego).

jedna bogini — może: jak Terpsychora (muza poezji lekkiej i tańca).

skutniejszy — silniej oddziałujący, doskonalszy.

gładkość (daw.) — piękno, uroda.

stróny (a. strony; starop.) — struny; przen. poezja.

twej chwale zdoła — podoła wychwalaniu cię.

wczasy (starop.) — wygody; wolne chwile.

za raz (starop.) — równocześnie.

bezpieczny — tu: pozbawiony trosk.

piędź — miara długości równa odległości od końca kciuka do końca środkowego palca rozpostartej dłoni.

w płat (…) dawa (starop.) — sprzedaje.

funt — jednostka wagi (ok. pół kg).

roczna czeladź — przyjęci na rok do pracy robotnicy.

gadki pokryte (starop.) — zagadki.

trefne plęsy (starop.) — wymyślne tańce.

cenar, (…) goniony — nazwy tańców.

usadka (daw.) — zasadzka.

więcierz (daw.) — sieć.

fauny — półludzie, półkozły, postacie z mit. gr.. Podobny motyw idylli pasterskiej, z jakim mamy do czynienia tu w w. 41–44, znajduje się też w Ks. 2, Pieśni II.

za tym (starop.) — potem.

sprzętna (starop.) — zapobiegliwa.

jatka (tu forma D. lm: jatek) — tu: stragan.

spuszczać — doić.

wzmaga — wspomaga.

na male (starop.) — na małym.

chować w cale — zachowywać w całości, nienaruszone.

tu — teraz.

wieśne (starop.) — wiejskie.




home | my bookshelf | | Pieśń świętojańska o Sobótce |     цвет текста   цвет фона   размер шрифта   сохранить книгу

Текст книги загружен, загружаются изображения



Оцените эту книгу